News

W CMP ruszają dwa kolejne badania kliniczne leków na koronawirusa. Pierwsze badanie wystartowało w kwietniu i jest na etapie końcowym. Tym razem program skierowany jest nie tylko do pacjentów dorosłych, ale także seniorów i pacjentów z chorobami współistniejącymi. Do udziału w badaniach nowych potencjalnych leków, CMP zaprasza osoby dorosłe z pozytywnym wynikiem testu na COVID-19, a także zmagające się m.in. z cukrzycą, otyłością czy chorobami immunologicznymi.

Centrum Medyczne CMP kontynuuje badanie leków ukierunkowanych do walki z COVID-19. Choć mogłoby się wydawać, że wraz z nadejściem lata i wzrostem temperatur, a także postępującym programem szczepień, pandemia zwalnia, eksperci podkreślają, jak istotne jest poszukiwanie odpowiednich farmaceutyków pozwalających na walkę z chorobą.

– W ostatnich miesiącach zaobserwowaliśmy spadek zakażeń wirusem SARS-Cov-2. Nie znaczy to jednak, że problem koronawirusa zniknął. Z pewnością naszą nadzieją na pokonanie pandemii jest kontynuowanie programu szczepień i stopniowa immunizacja społeczeństwa. Nie może to jednak pozostać jedynym rozwiązaniem, zwłaszcza, kiedy powstają nowe mutacje wirusa, które mogą stać się odporne na szczepionki. Najważniejsza jest praca nad lekami, które pomogą zwalczyć COVID-19 lub zminimalizować jego objawy do tego stopnia, że zakażona osoba nie będzie musiała być poddana hospitalizacji. To niezmiernie ważne szczególnie z punktu widzenia przeciążonego systemu opieki zdrowotnej i braków personelu medycznego – mówi Piotr Sawicki, Kierownik Działu Badań Klinicznych w Centrum Medycznym CMP.

Nowe badania skierowane również osób z chorobami współistniejącymi

W kolejnych dwóch badaniach klinicznych leków w Centrum Medycznym CMP mogą wziąć osoby dorosłe z objawami zakażenia koronawirusem, a także już z pozytywnym wynikiem testu na obecność COVID-19, ze skąpymi objawami, nie wymagające hospitalizacji i tlenoterapii. Program startuje 5. lipca br.

Dodatkowo, szanse na przetestowanie nowej formy terapii dostaną osoby, które nie kwalifikowały się do poprzedniego programu.

– Rozpoczynamy dwa nowe badania leków podawanych doustnie. Jedno z nich skierowane jest do osób z grup podwyższonego ryzyka. W testach będą mogli wziąć udział pacjenci zmagający się z otyłością, cukrzycą, chorobami immunologicznymi, kardiologicznymi, pulmonologicznymi z objawami zakażenia wirusem lub już z wynikiem pozytywnym a także wszyscy, którzy ukończyli już 60. rok życia. To właśnie te osoby w kontakcie z wirusem narażone są na najcięższy przebieg choroby i uciążliwe powikłania. Nowe badania dadzą im szansę na natychmiastowy dostęp do potencjalnego leczenia, pełen zakres badań krwi i moczu, a także profesjonalną, regularną opiekę medyczną specjalistów – dodaje Piotr Sawicki z CMP.

Ruszają zapisy do programu

Tak jak w poprzednich badaniach klinicznych, testy nowego leku prowadzone będą w placówce Centrum Medycznego CMP w Piasecznie. Jak wygląda program badań?

– Zapraszamy pacjentów z objawami COVID-19 do odwiedzenia placówki i zapoznania się z przebiegiem badania. Po podpisaniu zgody na udział, zakwalifikowane osoby mogą wykonać bezpłatny test na obecność wirusa SARS-Cov-2. W trakcie wizyty przeprowadzone jest pełne badanie lekarskie wraz z badaniami krwi i moczu. Następnie, pacjenci otrzymują pierwsze dawki leków i po krótkiej obserwacji wracają do domu. Podobnie jest z osobami z umiarkowanymi objawami, u których już wcześniej stwierdzono zakażenie wirusem. Podczas kolejnych dni pacjenci zgodnie z instrukcjami lekarza przyjmują lek w domu. Osoby biorące udział w badaniach są też odwiedzane przez personel medyczny, a ich stan zdrowia jest na bieżąco monitorowany – wyjaśnia Piotr Sawicki z CMP.

Wszystkim badaniom klinicznym nad lekami na COVID-19 w CMP kieruje dr Adam Deres, internista z wieloletnim doświadczeniem, współpracujący z dedykowanym zespołem badawczym. Osoby chętne do udziału w programie mogą zgłosić się poprzez infolinię (22 737 50 50) lub za pośrednictwem e-maila ([email protected]).

Pandemia odbiła się na dostępie osób z niepełnosprawnościami do ochrony zdrowia i innych usług publicznych. A ryzyko zdrowotne w tej populacji wzrosło. „W grupie osób z niepełnosprawnością intelektualną ryzyko zachorowania na COVID-19 jest 2,5 razy większe niż w reszcie populacji, a ryzyko zgonu z tego powodu aż 5,9 razy wyższe” — przytacza wyniki badań Ewa Pawłowska, prezes zarządu Fundacji Integracja, którą pytamy o sytuację tej grupy społecznej w warunkach pandemii.

Jak pandemia zmieniła warunki życia osób z niepełnosprawnościami? Co okazało się dla nich największym problemem?

Pandemia obnażyła niedoskonałości naszego systemu wsparcia. Tak się stało także w przypadku osób z niepełnosprawnością i ich rodzin. Część usług, które niekiedy i tak nie były na najwyższym poziomie, na pewien czas wręcz przestała istnieć, a ludzie byli zdani sami na siebie. Od początku mało kto myślał o sprawach ważnych dla osób z niepełnosprawnością. Konkretne problemy podnosiły m.in. organizacje pozarządowe. To np. Integracja dopytywała, co się stanie z osobą całkowicie zależną, gdy jedyny opiekun trafi zakażony do szpitala. Chaos pojawił się też w sferze prawnej, gdy komisje orzekające o niepełnosprawności przestały funkcjonować, co oznaczało czasem utratę świadczeń. Uporządkowano to dopiero po kilku dniach od ogłoszenia pandemii.

Długotrwałe „uziemienie” w domach skutkowało z kolei problemami innej natury. Nieprzypadkowo Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) uruchomił specjalny program wsparcia psychologicznego. W komentarzach i listach do redakcji portalu Niepelnosprawni.pl niektórzy przyznawali, że przez rok od początku pandemii nie wychodzili ze swoich domów… To obciążające psychicznie nie tylko dla nich, ale też rodziców i opiekunów. Problemem była również nauka zdalna, która po prostu nie jest dla wszystkich. Rodzice alarmowali, że brak rewalidacji i terapii skutkuje regresem u ich dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. Przejście na pracę zdalną osób dorosłych nie zawsze było możliwe lub korzystne, choć akurat na rynku pracy osób z niepełnosprawnością nie zaobserwowano tąpnięcia. Pandemia skutkowała więc całym zespołem problemów i tylko niektóre z nich znalazły rozwiązanie.

Dla których grup osób z niepełnosprawnościami dostosowanie się do obowiązujących obostrzeń przeciwepidemicznych było trudne lub niemożliwe? Czy istnieją dane potwierdzające, że osoby niepełnosprawne są bardziej narażone na ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 i cięższy przebieg COVID-19?

Obowiązujące obostrzenia były trudne. Na przykład osoby głuche zaczęły mieć problemy w komunikacji, ponieważ wiele z nich nie było w stanie czytać z ruchu ust z powodu założonych przez wszystkich maseczek.

Znany jest katalog chorób, które zwiększają ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. Część z nich prowadzi do niepełnosprawności lub jest z nią bezpośrednio związana. Rzadziej natomiast mówi się o tym, że szczególnie zagrożone są np. osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Części z nich trudno wytłumaczyć konieczność noszenia maseczki, zakazać dotykania wszystkiego wokół czy wyjaśnić przyczynę zmiany pewnego stałego sposobu funkcjonowania. To jednak nie wszystko.

Jeszcze w ubiegłym roku z Wielkiej Brytanii zaczęły docierać sygnały o tym, że zgony z powodu koronawirusa są wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną kilkakrotnie częstsze niż w populacjji ogólnej. Nałożyły się na to informacje z USA, a później także z Wielkiej Brytanii o „segregacji do respiratora”, czyli różnicach w dostępie do ratowania życia osób pełnosprawnych i z niepełnosprawnością intelektualną. Oczywiście, na niekorzyść tych drugich. Opublikowane w marcu 2021 r. badanie, oparte na analizie ponad 64 mln amerykańskich pacjentów, potwierdziło te informacje. Wynika z nich, że w grupie osób z niepełnosprawnością intelektualną ryzyko zachorowania na COVID-19 jest 2,5 razy większe niż w reszcie populacji, a ryzyko zgonu z tego powodu aż 5,9 razy wyższe. Naukowcy stwierdzili wprost, że oprócz wieku niepełnosprawność intelektualna jest najpoważniejszym czynnikiem ryzyka śmierci w wyniku zakażenia koronawirusem.

W jakim stopniu osoby niepełnosprawne doświadczyły ograniczenia dostępu do ochrony zdrowia? W jakich obszarach te trudności były najbardziej dotkliwe? Czy w ostatnich tygodniach sytuacja uległa poprawie?

Ludzie praktycznie z dnia na dzień stracili dostęp do terapii i rehabilitacji, odwoływano turnusy rehabilitacyjne, zamykano ośrodki. Potrzebujący nie mogli się dostać do lekarza, co w przypadku osób z chorobami przewlekłymi było szczególnie trudne. W nieskończoność przesuwane były operacje i zabiegi. Do tego informacje o kolejnych obostrzeniach i ich skutkach były niestety dość chaotyczne, niekiedy sytuacja zmieniała się z dnia na dzień. Obecnie jest już lepiej, choć do ideału daleko, ale tak naprawdę nikt do końca nie wie, jakie długofalowe skutki przyniesie wielomiesięczny brak możliwości leczenia i rehabilitacji.

Na ile pandemia wpłynęła na sektor usług opiekuńczych i ich dostępność dla osób z niepełnosprawnościami?

Na pewno mocno odczuli skutki pandemii mieszkańcy domów pomocy społecznej (DPS). Po dramatycznych doniesieniach z Włoch i innych krajów, w których śmiertelność w domach opieki w wyniku COVID-19 była na bardzo wysokim poziomie, nasze DPS-y w praktyce odcięto od świata. Udało się w ten sposób uchronić większość mieszkańców przed koronawirusem. Opłacone to jednak było zakazem opuszczania budynków, odwiedzin, poważnym ograniczeniem swobody na wiele miesięcy.

Rozgoryczeni mieszkańcy pisali nam, że są „więźniami bez wyroku”. Stawiali słuszne pytania, czy nie narusza to ich podstawowych praw człowieka. W tej dość nieciekawej sytuacji pojawiła się jednak nadzieja na… przyspieszenie procesu deinstytucjonalizacji, czyli odchodzenia od sprawowania opieki w dużych domach na rzecz innych rodzajów wsparcia. Przecież to właśnie duże placówki opiekuńcze, czyli skupienie ludzi w jednym miejscu, ułatwiają transmisję wirusa. Pisaliśmy o tym wielokrotnie na portalu Niepelnosprawni.pl i w magazynie „Integracja”.

W początkach pandemii lekarze zaczęli o wiele szerzej niż dotychczas korzystać z teleporad. Czy ta forma udzielania świadczeń sprawdza się w kontaktach lekarz — osoba niepełnosprawna?

Wiadomo, że teleporady nie zastąpią bezpośredniego kontaktu z lekarzem. Dotyczy to jednak wszystkich, także osób pełnosprawnych. W przypadku osób z niepełnosprawnością dochodzą do tego jednak pewne aspekty, o których zazwyczaj się nie myśli. Jak np. osoba głucha ma rozmawiać z lekarzem przez telefon? Jak zbadać — nawet w ramach połączenia wideo — osobę z niepełnosprawnością intelektualną, która nie mówi? Ponadto badania GUS od wielu lat wskazują, że gospodarstwa domowe osób z niepełnosprawnością są gorzej wyposażone. Dotyczy to również takich sprzętów, jak telefon, a zwłaszcza — tak wydawałoby się powszechny — smartfon. Bariera techniczna w niektórych przypadkach jest nie do przeskoczenia.

Rząd chwali się, że Narodowy Program Szczepień przyspiesza, niepełnosprawni alarmują, że są na różne sposoby wykluczeni z możliwości zaszczepienia się. Czy sprawdziło się proponowane przez resort udogodnienie w postaci wyjazdowych zespołów szczepiennych?

Punktowo pewnie tak, w skali kraju niestety nie. Mieliśmy sygnały z różnych miejsc, że w praktyce na przyjazd zespołu liczyć nie było można, choć sytuacja się zmienia z upływem czasu. Prawdopodobnie jednak część osób starszych, w tym z niepełnosprawnością, nie została zaszczepiona priorytetowo właśnie dlatego, że nie wychodzą one z domu, a szczepienie w miejscu zamieszkania nie było możliwe.

Osoby z niepełnosprawnościami nie zostały, obok np. pacjentów onkologicznych, uwzględnione jako grupa kwalifikująca się do priorytetowego szczepienia. Czy strona rządowa prowadziła jakiekolwiek rozmowy w tej sprawie ze środowiskiem, organizacjami pozarządowymi? Czy na obecnym etapie realizacji NPS są szanse na szybsze wyszczepienie?

O możliwość włączenia osób z niepełnosprawnością do grupy priorytetowej Integracja pytała już w połowie listopada 2020 r., gdy droga do programu szczepień była daleka. Od początku otrzymywaliśmy wymijające odpowiedzi. Przez kolejne miesiące organizacje pozarządowe apelowały o priorytet w szczepieniach, jednak bez odzewu. Ostatecznie w grupie priorytetowej znaleźli się jedynie mieszkańcy DPS-ów. Dopiero 30 kwietnia usłyszeliśmy, że osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności i ich opiekunowie będą mogli od 10 maja szczepić się poza kolejnością i bez wcześniejszego umawiania. Sprawdzamy, czy rzeczywiście tak jest, jednak w pierwszych dniach nie wygląda to dobrze.

Czy sposób organizacji ochrony zdrowia w pandemii (m.in. nacisk na telemedycynę, wstrzymanie zabiegów planowych) w jakimś stopniu uwzględnia potrzeby osób z niepełnosprawnościami?

Jeśli uwzględnia, to głównie w wyniku głośnych apeli organizacji pozarządowych. Od początku pandemii mieliśmy wrażenie, że w kolejnych wydawanych zarządzeniach potrzeby osób z niepełnosprawnością w zasadzie nie istnieją. Trzeba było o nie dopytywać, upominać się. Jasne, że wszyscy działaliśmy w niecodziennych okolicznościach. Nie tylko w Polsce. Jak jednak wytłumaczyć choćby brak na początku pandemii tłumacza języka migowego podczas kluczowych dla wszystkich obywateli konferencji prasowych członków rządu? Jeśli więc coś nam po pandemii pozostanie pozytywnego, to być może większa świadomość potrzeb tych, którzy nie są młodzi, aktywni i w pełni sprawni.

Emilia Grzela

Ewa Pawłowska jest wykwalifikowaną pielęgniarką (Wydział Pielęgniarski Akademii Medycznej w Lublinie), od 2018 r. prezesem zarządu Fundacji Integracja i Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, redaktor naczelną magazynu „Integracja” i portalu Niepelnosprawni.pl.

„Gdy uda nam się zapanować nad rozwojem pandemii i restrykcje zostaną poluzowane, a jednocześnie utrzyma się trend wzrostu liczby uchyleń od szczepień ochronnych — pozostałe choroby zakaźne powrócą ze zdwojoną siłą” — podkreśla dr hab. n. med. Hanna Czajka w rozmowie na temat m.in.: cykliczności zachorowań na niektóre choroby zakaźne, ograniczeń w szczepieniach dzieci ze schorzeniami przewlekłymi czy „lekcji” dotyczącej szczepień, jakiej dostarczyła światu pandemia COVID-19.

Na jakim poziomie kształtuje się w ostatnich latach odsetek uchyleń od szczepień obowiązkowych?

Według danych zebranych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego — Państwowy Zakład Higieny, zamieszczanych na serwisie www.szczepienia.pzh.gov.pl, liczba przypadków uchyleń od realizacji szczepień obowiązkowych w 2020 r. wyniosła ponad 50 tys. Widać niestety, że ten negatywny trend będzie wzrastał.

Których chorób najczęściej dotyczą odmowy szczepień i czym zazwyczaj rodzice tłumaczą swoją decyzję?

Odpowiedź na pytanie, przed którymi szczepieniami obowiązkowymi rodzice dzieci uchylają się najczęściej, jest niemożliwa z uwagi na brak danych. Informacje dotyczące realizacji kalendarza szczepień obowiązkowych są, ogólnie rzecz biorąc, skąpe. Wydaje się — choć nie są to oficjalne dane — że rodzice unikają konieczności szczepienia dziecka i konfrontacji z lekarzem rodzinnym, nie zapisując swojego malucha do placówki podstawowej opieki zdrowotnej. Nie przekazują tym samym lekarzowi ani przychodni karty szczepień, które mogłyby być dowodem na to, że odmówili poddania dziecka szczepieniu jeszcze na oddziale noworodkowym. Mały pacjent nie jest wówczas ujęty w rejestrze dzieci objętych obowiązkowymi szczepieniami, „znika” więc z systemu.

W swojej codziennej pracy spotykam się z problemem odmiennym od tego, z którym zapewne muszą borykać się lekarze POZ. Pod moją opieką znajdują się dzieci i rodzice chcący je zaszczepić, ale względy medyczne ten proces utrudniają. Kieruję placówką specjalistycznej opieki medycznej pełniącej zadania poradni konsultacyjnej szczepień dla dzieci z grup wysokiego ryzyka. Trafiają więc do mnie dzieci z poważnymi problemami zdrowotnymi, w przypadku których istnieje medyczne wskazanie do modyfikacji realizacji Programu Szczepień Ochronnych (PSO). Są to pacjenci wymagający wdrożenia indywidualnego programu szczepień.

Czy w danych epidemiologicznych znajduje potwierdzenie fakt powrotu w ostatnich latach zachorowań na odrę i krztusiec w krajach rozwiniętych?

Miniony 2020 r. i obecny rok 2021 to pod względem zapadalności na choroby zakaźne, w tym odrę i krztusiec, czas szczególny. Wynika to, oczywiście, z sytuacji epidemicznej — chorujemy głównie na COVID-19, przypadków pozostałych schorzeń zakaźnych odnotowuje się znacznie mniej. Jest to skutek wprowadzonych obostrzeń przeciwepidemicznych: izolacji, dystansu społecznego i dezynfekcji. Tym bardziej należy podkreślić, że gdy uda nam się zapanować nad rozwojem pandemii i restrykcje zostaną poluzowane, a jednocześnie trend wzrostu liczby uchyleń od szczepień ochronnych się utrzyma — pozostałe choroby zakaźne powrócą ze zdwojoną siłą.

Zachorowalność na krztusiec co pewien czas (zwykle co 3-5 lat) wzrasta. Ostatni taki szczyt odnotowanych przypadków przypadł na 2016 r., w kolejnych latach liczba zachorowań spadła. Zgodnie jednak z cyklem specyficznym dla tej choroby, niebawem spodziewamy się kolejnego wzrostu. W latach 2018-2019 odnotowaliśmy natomiast znaczący wzrost zachorowalności na odrę, co było bezpośrednią konsekwencją uchylania się od szczepień: chorowały bowiem głównie niezaszczepione dzieci. To było także powodem przesunięcia w PSO terminu szczepienia przeciwko odrze z 10. na 6. rok życia. W poszczególnych ogniskach odry przeprowadzano wówczas akcję szczepień.

Jakie są rekomendacje dotyczące szczepień obowiązkowych i zalecanych w populacji dzieci z chorobami przewlekłymi, np. nowotworowymi?

Jak wspominałam, istnieje niewielki odsetek dzieci, które ze względu na pewne schorzenia lub stosowane w ich przebiegu leczenie nie mogą zostać poddane niektórym szczepieniom, szczególnie preparatami z grupy szczepionek żywych (należą do nich m.in. szczepionki przeciwko odrze, śwince, ospie wietrznej i różyczce). W ich przypadku kluczowa jest właśnie odporność populacyjna — ochronę przed chorobami zakaźnymi zapewnia im fakt, że pozostałe dzieci nadal w stosunkowo wysokim stopniu są wyszczepione.

Przeciwwskazaniem do objęcia szczepieniem szczepionką żywą są w wielu przypadkach choroby nowotworowe ze względu na stosowaną w ich przebiegu terapię z wykorzystaniem leków immunosupresyjnych. Preparaty te upośledzają bowiem prawidłowe funkcjonowanie układu immunologicznego. Podobny wpływ, w zależności od dawkowania i czasu leczenia, mogą mieć leki biologiczne czy chemioterapia. Na przykład u dziecka po przeszczepieniu komórek szpiku (w ramach terapii onkologicznej) podanie szczepionki żywej jest możliwe dopiero po 2 latach od zakończenia tej procedury. Innym przeciwwskazaniem są wrodzone niedobory odporności, choć występują one niezwykle rzadko.

Hospitalizacje z powodu jakich chorób zakaźnych są dziś wyzwaniem dla oddziałów pediatrycznych? Jak na realizację kalendarza obowiązkowych szczepień ochronnych wpłynęła pandemia COVID-19?

Oczywiście, w ostatnim roku największym wyzwaniem dla oddziałów pediatrycznych są hospitalizacje pacjentów z COVID-19. Populacja dzieci i młodzieży została bowiem także dotknięta przez SARS-CoV-2, a w przypadku tych chorych infekcja ma nierzadko ciężki przebieg. Z drugiej jednak strony, znacząco spadło obłożenie oddziałów w związku z typowymi dla tego okresu roku schorzeniami zakaźnymi, czyli odrą, krztuścem, RSV czy grypą. Jest to, jak już mówiłam, pozytywną konsekwencją wprowadzonej izolacji. Jeśli jednak dochodzi do konieczności hospitalizacji z powodu tych infekcji, to zazwyczaj stan pacjenta przyjmowanego na oddział jest już ciężki. Zjawisko to obserwowaliśmy szczególnie w okresie ograniczenia dostępu do placówek podstawowej opieki zdrowotnej.

Danych, które pozwoliłby precyzyjnie określić, jak pandemia COVID-19 wpłynęła na realizację kalendarza obowiązkowych szczepień w 2020 r., jeszcze nie posiadamy. Teoretycznie od połowy kwietnia ubiegłego roku powrót do realizacji PSO był szczególnie zalecany z uwagi na konieczność zabezpieczenia dzieci przed chorobami, którym zapobiegamy poprzez szczepienia. Jak wyglądało to w praktyce, przekonamy się po opublikowaniu danych NIZP-PZH. Pandemia COVID-19 nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia, podobnie jak kontakt z osobą zakażoną czy przechorowanie COVID-19.

Czy pandemia wpłynęła na wzrost zaufania do szczepień ochronnych, np. przeciwko grypie?

Poziom wyszczepialności przeciwko grypie jest rzeczywiście w polskiej populacji niezwykle niski. W ubiegłym roku widać jednak było znaczący wzrost zainteresowania szczepionką przeciwko grypie i to do tego stopnia, że w pewnym momencie preparatów nie wystarczyło dla wszystkich chętnych (zwłaszcza wczesną jesienią). Bez wątpienia pandemia jest dla nas wielką lekcją na temat celowości, skuteczności i korzyści zdrowotnych płynących z masowych szczepień ochronnych. Szybka i sprawna realizacja Narodowego Programu Szczepień przeciwko COVID-19 to nie tylko szansa na wygraną nad koronawirusem, ale też szansa na popularyzację idei szczepień.

O KIM MOWA

Dr hab. n. med. Hanna Czajka jest specjalistą w dziedzinie pediatrii i chorób zakaźnych, kierownikiem Poradni Chorób Zakaźnych w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym im. św. Ludwika w Krakowie.

Emilia Grzela